Strona główna | Wiadomości | Bibliografia | Linki | O stronie | Oferta | FORUM | My way | E-mail
 POWIAT SŁUPSKI
  Dane ogólne
  Historia
  Zabytki
  Muzea i atrakcje
  Szlaki turystyczne
  Mapa
  Baza turystyczna
  Informacje
  Komunikacja
  Ludzie
  Turystyka
  Kolekcjonerstwo
 GMINY
  Damnica
  Dębnica Kaszubska
  Główczyce
  Kępice
  Kobylnica
  Potęgowo
  Słupsk
  Smołdzino
  Ustka
 MIASTA
  KĘPICE
  SŁUPSK
  USTKA
 KRAJOBRAZ
  Obszary chronione
  Wody
  Lasy
 PRZYRODA
  Fauna
  Flora
SŁUPSCY HUZARZY
Oficjalne dokumenty niemieckie podają, że huzarzy pojawili się w Słupsku w 1744 roku i byli jednostką przeniesioną z Köpenick, gdzie utworzono ją rok wcześniej z Węgrów. Pierwszy pułk słupskich huzarów stworzony był przez zawadiaków i awanturników z różnych krajów. Pierwszy dowódca Sigismund Hallasz ustąpił w Słupsku miejsca pruskiemu generał majorowi - Peterowi von Dieury. Już w pierwszym roku istnienia straceńcy ze Słupska, opłacani przez Prusaków, wzięli udział w wojnie śląskiej przeciw Austrii.
1763 rok - szefem słupskiego regimentu huzarów zostaje Wilhelm Sebastian von Belling.
Najgłośniej było o słupskich huzarach w czasach rozbiorów Polski, bowiem znacznie przyczynili się do zagarnięcia terytoriów na Pomorzu, Ziemi Nadnoteckiej i Wielkopolski. Ich ówczesny szef Gephard Blücher, stał się uosobieniem agresywnego, pruskiego militaryzmu. Jego udział w bitwie pod Waterloo przyczynił się do ostatecznej klęski Napoleona.
Od 1794 roku słupski pułk huzarów nieoficjalnie nosił nazwę Blüchera, choć generał rozstał się z nim podczas kampanii napoleońskiej w 1806 roku. Po jego śmierci w 1819 roku nazwa nadal przetrwała - aż do końca I wojny światowej.
Za czasów Blüchera dokonała się swoista rewolucja w słupskim wojsku. Od początków istnienia żołnierzy utrzymywali mieszczanie słupscy, bowiem huzarzy mieszkali w prywatnych kwaterach, których właściciele musieli ich karmić, opierać i znosić fanaberie po służbie, odbywanej w garnizonie przy dzisiejszej ulicy Obrońców Westerplatte. A były to ogromne ciężary finansowe, bowiem np. w 1762 roku „Husaren Regiment 5” liczył 41 oficerów, 120 podoficerów, 30 trębaczy i werblistów oraz 1460 huzarów. Po reformie armii pruskiej Fryderyka Wielkiego, do której znacznie przyczynił się generał Blücher w 1807 roku, wszyscy żołnierze zostali umieszczeni w koszarach, natomiast poddani zamiast ich żywić płacili podatki.
Od 16.XII.1842 pułk nosił nazwę Huzarów Blüchera (Blüchersche Husaren), nadaną mu przez Fryderyka Wilhelma IV.
1866 rok - pułk brał udział w wojnie z Austrią.
Lata 1870/71 - pułk brał udział w wojnie z Francją - pod Sedanem, Orleanem, Beaugency-Cravant i Le Mans.
1887 rok - odbyła się wielka uroczystość, podczas której V Pułk Huzarów został ogłoszony spadkobiercą tradycji 8 regimentu Blüchera i otrzymał jego imię.
Od 1889 do 1914 roku pułk nosił nazwę imienną i przydomek regionalny, co było wyróżnieniem: Pułk Huzarów im. księcia Blüchera von Wahlstatt (Pomorski) Nr 5.
1920 rok - były pułk huzarów od teraz nazywa się 5 Pułkiem Jazdy (Reiter-Regiment 5).
Po I wojnie światowej huzarów już w Słupsku nie było. Z niedobitków różnych pułków konnych stworzono V Pułk Kawalerii, który nawiązywał do tradycji lekkiej, szybkiej jazdy czyli huzarów. W dwudziestoleciu pułk słupski stracił imię Blüchera. Jego nowym patronem został marszałek Mackensen - bohater niemiecki z czasów I wojny światowej, niezwykle popularny na Pomorzu. Słupski pułk kawalerii był jedynym w armii niemieckiej, który miał honorowego patrona aż do wybuchu II wojny światowej. Możliwe że Mackensen był oficerem słupskiego pułku, bowiem na obrazach widnieje w czerwonym mundurze tutejszych huzarów. Pułk kawalerii im. Mackensena zapisał się ponuro w historii Polski. W 1939 roku brał udział w walkach pod Gdynią jako pułk rozpoznawczy 207 Dywizji Piechoty. Żołnierze nadal byli na koniach, bowiem Niemcy rozbudowali wojska konne z powodu akcji pacyfikacyjnych i wojny z Rosją.
Umundurowanie
Pierwszy mundur słupskich huzarów miał kolor żółty. XVIII wieczny żołnierz miał szamerowaną kurtkę (dolman), przewieszony przez lewe ramię jasnoniebieski kożuszek (mentyk), natomiast z kołpaka zwisało długie skrzydło. Tak ubrani byli słupscy huzarzy aż do 1763 roku, kiedy to nastąpiło przeorganizowanie pułku a jego szefem został legendarny później generał Wilhelm von Belling.
W 1853 wprowadzono kurtki o węgierskim rodowodzie zwane attitlami, zastępując dolmany (kurtki z 12-18 sznurami). Huzarzy nosili charakterystyczny mundur z krótką kurtką w kolorze ceglastoczerwonym (Krapprot). Podwójne sznury z pętlicami były białe, a zdobiące je rozetki i poprzeczki do zaczepiania sznurów - metalowe.
Huzarów określano mianem „czerwonych huzarów” z racji noszonych przez nich aż do 1918 roku ceglastoczerwonych mundurów obowiązujący już za czasów Bellinga.
Od czasów wojen napoleońskich w umundurowaniu pojawiły się skórzane kołpaki, podobne do papach a wykonane z futra niedźwiedziego lub wilczego. Czapki te nie były zbyt wygodne w boju i pod koniec XIX wieku znowu wrócono do pierwszych tradycji pułku i nakazano huzarom założyć czapki z płóciennymi skrzydłami.
Na stożkowych kołpakach, które były pierwszym, obowiązującym nakryciem głowy widniał wizerunek leżącego szkieletu trzymającego w garści kosę. Nie był to przypadek - dewizą słupskich huzarów była walka aż do śmierci. Żaden huzar nie mógł się dostać do niewoli - wolno mu było zwyciężyć, albo umrzeć. Potem, w czasach II wojny światowej do dewizy tej nawiązało SS, umieszczając na czapkach obraz trupiej główki.
Nieodłącznym elementem zawieszenia szabli w pułkach huzarskich był szabeltas - płaska torba, dekorowana metalowymi inicjałami królewskimi, zawieszona na rapciach razem z szablą.
Historia słupskiego huzara - Gotlieba Brunsta
W lecie 1914 roku dotarł do Słupska wynędzniały wędrowiec. Był to Gotlieb Brunst, słupski huzar, który w październiku 1806 roku po bitwie pod Jeną i Auerstedt, ciężko ranny, dostał się do niewoli francuskiej. Miał zaledwie 32 lata, lecz wyglądał jak starzec. Brunst nie miał środków do życia. Ubiegał się o zasiłek z kasy miasta (czy dostał?). Dzięki temu zachował się protokół z przesłuchania. W 1938 roku dokument odnaleziono i opublikowano w miejscowej gazecie z podtytułem: „Odyseja huzara Gotfrieda Brunsta”.
Brunst trafił do francuskiego lazaretu w Lion, potem do obozu jenieckiego w jednym z francuskich klasztorów, a na koniec na wyspę Elbę, gdzie wraz z innymi 350 jeńcami przez siedem lat pracował przy rozbudowie portów Ferrajo i Longona. Wielu jeńców zmarło na choroby, których nabawili się od upału, wina i jedzenia, do jakiego nie byli przyzwyczajeni. Huzar: „Wielu zastrzelono, bo oszołomieni przez wino, do którego nie nawykli, lżyli zwierzchność, szczególnie zaś Napoleona”.
Wieczorem 1814 roku „pewnego wieczora o godzinie 10 wystrzał dał sygnał do rewolucji. Rzuciliśmy się tłumnie na żołnierzy, wzięliśmy szturmem dom komendanta, uśmierciliśmy tegoż oraz wielu innych francuskich oficerów i zdobyliśmy klucz od bramy. Choć silnie ostrzeliwano nas z dział i wielu od tego zginęło, reszcie udało się zbiec na plaże, gdzie czekały już łodzie mieszkańców, dzięki którym przeprawiliśmy się do Toskanii. Nic nie wiem o losie moich krajan, z których niewielu dożyło wybuchu rewolty. Jeden nazwiskiem Weller, z gorzowskich dragonów, był ze mną aż do momentu, gdy wsiadaliśmy na łodzie, wtedy jednak utonął. Tak więc byłem jedynym Prusakiem, który wylądował w Piombino”.
Źródło
„Słupsk miasto niezwykłe” autorstwa Jolanty Nitkowskiej-Węglarz.
„Oko - Głos Pomorza” z 22.12.2000-4.1.2001.

Strona główna. Wszelkie prawa zastrzeżone Ostatnia aktualizacja 1.7.2004
© 2003-2004 e-mail outsider.tu@wp.pl