|
|
| II WOJNA ŚWIATOWA I LATA POWOJENNE
|
| | Wojna
|
| Wojna praktycznie nie była odczuwalna poza dwoma faktami: mężczyźni zostali wcieleni do armii i walczyli na różnych frontach, a do pracy zaprzęgnięto jeńców wojennych i przymusowych robotników: Francuzów, Rosjan, Ukraińców, Polaków, Amerykanów. Pomorze uważane jest za oazę spokoju. Na początku marca 1945 roku próbowano stawiać opór rozprzestrzeniającym się pozycjom rosyjskim, co nie przynosiło jednak większych rezultatów.
| | Napływ uchodźców
|
| Jesienią 1944 roku przed okropnościami wojny znajdują tu schronienie uciekinierzy z Prus Wschodnich, z okręgu Kłajpedy i Zagłębia Ruhry. Są to przeważnie kobiety, dzieci i starcy. Długie kolumny wozów z ludźmi rozlokowuje się po wsiach, które wypełniały się przybyszami po brzegi. Następny nieprzerywalny napływ ludzi nastąpił w połowie stycznia 1945 roku. Kolumny wozów jechały w nieznane szukając ratunku. Posuwały się jednak powoli, wciąż robiąc zatory. Wozy załadowane pośpiesznie, często źle zaprzężone ulegały awariom i zniszczeniu, konie a nawet woły były na wyczerpaniu. Nocą ruch był zastrzeżony dla ruchu jednostek militarnych (który właściwie nie istniał), a więc wszystkie wozy były kierowane przez żandarmów do pobliskich wsi. Uchodźcy przywozili ze sobą cały swój dobytek, ukrywano tu cenne przedmioty uratowane z niemieckim muzeów, majątków, kościołów, itp. Mieszkańcy Pomorza ukrywali swoje dobra w parkach, lasach, stawach i budynkach. Wielu z nich pomordowano i ich dobra odkryli inni lub po dziś dzień spoczywają w ziemi.
| | Zwycięzcy nadchodzą
|
| Zaczęto wywozić ku wolności jeńców amerykańskich z Równa i rosyjskich z Siodłonia. Następnie zaczynają uciekać tutejsi mieszkańcy w obawie przed nadciągającymi Rosjanami. Ludzie zaczęli masowo uciekać na zachód. 2 marca 1945 roku droga na zachód była już odcięta, mimo to niedoinformowana ludność (nie wiedziano o panującej sytuacji, nie docierały tu prawie żadne wiadomości) brnie w tym kierunku, część uchodźców kieruje się do Ustki i Łeby (ze względu na przepełnienie miejscowość ta w końcu zostaje zamknięta) w nadziei, że stamtąd zabiorą ich jakieś okręty, a inni kierują się na wschód do Gdańska i Gotenhafen.
| | Próba walki
|
| | Z braku mężczyzn zdolnych do walki wciela się do armii prawie dzieci i prawie starców, którzy bez odpowiedniego oręża mają powstrzymać pancerną armię radziecką. Na szczęście ludzie ci z braku broni zostali odwołani po tym jak Rosjanie ostrzelali z czołgów pociąg, którym jechali po broń do Piły. Rolę Komendanta tej pięcio tysięcznej grupy pełnił Jesko Ludwig Guenther Nikolaus baron von Puttkamer i to on zarządził odwrót, bez walki i zezwolenia partii.
| | Klęska
|
| Żaden z niemieckich planów nie przewidział, że wróg może nadciągnąć z zachodu, a więc wszystkie stanowiska obronne staną się przez to bezwartościowe. Wielu mieszkańców tych ziem nie chce pozostawić swoich domostw. Wszystkie urzędy i instytucje działają w wielkim zamęcie lub wcale, ale za to dobrze funkcjonuje aparat kontroli, który nie mogąc powstrzymać wroga, powstrzymuje skutecznie własny naród. Bez nakazu lub pozwolenia dołączenia do kolumny na ostemplowanym papierze (oczekiwanie na takowy dokument trwał kilka cennych dla ratowania się dni) nie wolno odjechać. Bez tych papierów zostaje się zatrzymanym przez żandarmów, strzelców wermachtu lub komendantów SS, którzy się mnożą. Przed wkroczeniem Rosjan szlachtowano dniami i nocami cielęta, świnie, owce, kaczki, kury i gęsi, a następnie je ukrywano i zakopywano jako peklowinę i weka (wielokrotnie nawet pod koniec XX wieku znajdowano takie zapasy i to w nadającym się do spożycia stanie).
| | Rosjanie wkraczają
|
| | W pierwszych dniach marca 1945 roku zaczęły tu docierać wojska radzieckie, które siały spustoszenie, często po pijanemu. Na pierwszej linii wkraczano motorami i czołgami, a następnie oddziałami kawalerii, z hukiem strzałów dział przeciwpancernych i karabinów maszynowych, który miał na celu zastraszenie ludności i znak zwycięstwa. Ludność popełniała masowo samobójstwa poprzez powieszenie, zastrzelenie i otrucie się - uważano że lepiej zginąć w ten sposób niż wpaść w ręce Rosjanom. Także niemieckie sądy doraźne zabijały swoich ludzi, którzy bali się lub odwracali się od Fuehrera.
| | Rabunki, gwałty i morderstwa
|
| Rabowano (zabierano wszystko co przedstawiało jakąś wartość), gwałcono i zabijano, a zagrody i wsie tonęły w burzy ognia, domy, obory i stodoły są podziurawione od kul. Mordowano rodziny ziemiańskie, żandarmów, a na drogach przemieszczającą się ludność. W pierwszej kolejności grabiono zegarki - żołnierze radzieccy mieli ich po kilkanaście na obu rękach (nawet brano te staroświeckie zegary stojące), a następnie biżuterię, odzież, zwierzęta hodowlane, powozy. Na rozkaz rosyjskiej komendantury ludność musiała wrócić do miejsca zamieszkania - miało to na celu dokładną kontrolę, a następnie zabrania się wędrowania z wsi do wsi. Żądni łupu szaleli nieustannie dniem i nocą, a żaden dom, piwnica, poddasze nie zostaje oszczędzone. Przetrząśnięte zostają obory, stodoły, przewrócone sterty drewna, siano i słoma, kupy mierzwy przekopane. Często wyganiano pod różnymi pretekstami ludzi z wiosek, a następnie grabiono i po przeszukaniu pozwalano na powrót. Nadchodziły różne rozkazy, które trzeba było spełniać pod groźbą surowych kar, na przykład aby zdać wszelki sprzęt muzyczny i radioodbiorniki które potem przeważnie zniszczono. Gwałty na kobietach trwały nieustannie. Kobiety próbowały się bronić poprzez malowanie twarzy popiołem, by staro wyglądać, albo nakrapiały na podobieństwo objawów duru plamistego lub udawały inne ciężkie choroby. W większości to jednak nie pomagało. Ludność żyła w ciągłym strachu, nie znano przyszłości, nie docierały tu żadne informacje, nie było gazet, radia (i tak nie było prądu, a napowietrzne linie elektryczne zostały zniszczone), a do tego nie wolno było się przemieszczać.
Wraz z nastaniem wiosny kraj zalewa zaraza przyniesiona przez uchodźców i zwycięzców. Wśród ludzi krąży czerwonka, tyfus i dur plamisty. W oborach panuje pryszczyca, u świń różyca, a u koni nosacizna.
| | Kapitulacja Niemiec i skutki przegranej
|
| Zgodnie z podpisanymi warunkami o północy z 8 na 9 maja 1945 roku przerwano walki po stronie niemieckiej oraz wszelki ruch wojsk. Zaczęto rejestrować i zabierać wszelkie maszyny rolnicze, środki transportu - demontuje się tory miejscowych kolejek, które działały aż do wkroczenia wojsk radzieckich. Oczywiście przy rozbiorze torowisk pracuje okoliczna ludność. Następnie całe stada bydła z majątków zostają wywiezione do Rosji. Niejednokrotnie na zawsze wywieziono tubylczą ludność. Napływają pierwsi polscy osadnicy, którzy przejmują zagrody, majątki i władzę. Komendanturę wojskową trzymają Rosjanie. Powstają polskie sklepy w których kupuje się wyłącznie za złotówki. Niemcy nie mają skąd wziąć tej waluty, a sprzedaż jakichkolwiek dóbr przez Niemców jest zabroniona pod karą np. pręgierza. Pozostali tu Niemcy mają duże kłopoty z pozyskaniem żywności, panuje głód. Nie ma czym uprawiać ziemi, ani nie ma ziarna na siew, nie wspominając o inwentarzu który zabrano. Następnie aresztowani są Niemcy, którzy piastowali jakiś urząd - jako burmistrz, sołtys, zabierano poważnych rzemieślników, oberżystów, kupców, wojskowych właścicieli ziemskich. W ten sposób chciano wyeliminować wszystkich mężczyzn o kwalifikacjach przywódczych, którzy przy wejściu Rosjan jakoś przeżyli. Wielu z aresztowanych nie przetrwało więzienia lub zostało zesłanych na Syberię. W lato panuje tyfus, który pochłoną setki ludzi. Jesienią Polacy zaczynają tu napływać coraz to liczniej. Zima w 1945 roku dotkliwie dotyka ludność, której brak pożywienia (dostarczanie żywności Niemcom jest zabronione), ubrań, a także opału daje się we znaki. Niemcy kradną i żebrają aby przeżyć, a dzieci umierają z niedożywienia. Ludność nie wie czy wojna się zakończyła, czy żyją w Niemczech czy w Polsce. Korzystanie przez Niemców z pociągów jest surowo wzbronione. Nocne napady na niemiecką ludność trwają nadal. Niemcy pracują przeważnie za darmo dla Rosjan. Powstają Polskie zarządy majątków, a zarządzają nimi dyrektorzy.
| | Niemcy wyjeżdżają
|
| W Układzie Poczdamskim ustalono, że ludność niemiecka zostanie wysiedlona z terenów po drugiej stronie Odry i Nysy w prawnie uregulowany i humanitarny sposób. Aby wyjechać z Pomorza trzeba było otrzymać zezwolenie. Podpisywano takie oświadczenie „Dobrowolnie i na zawsze wyjeżdżam z Polski do Niemiec. Wiem, że podróż powrotna jest zabroniona, i że podlega karze, jeśli ją podejmę”. Opuszczający te ziemie ludzie byli transportowani w nieludzki sposób, na zachód jechali w wagonach bydlęcych w ogromnym ścisku. Trasa Słupsk - Berlin była przemierzana przez pociąg kilkakrotnie (a nawet kilkadziesiąt) dłużej niż zwykle. Po drodze kilkakrotnie napadano z premedytacją na pociąg i zabierano ludziom wszystko co mieli, niejednokrotnie w dalszą podróż jechali nago. Milicja w Szczecinie z przemocą i pod eskortą doprowadzała ludzi do różnych budynków gdzie następnie szczegółowo przeszukiwano w poszukiwaniu pieniędzy i kosztowności, niejednokrotnie gwałcono. W połowie marca 1946 roku Anglicy wstrzymują całkowicie przyjmowanie do swojej niemieckiej strefy ograbione i wynędzniałe transporty ludności z Pomorza. Wysiedleńców obsługuje się w obozie przejściowym koło Szczecina w Neu Torney, gdzie nierzadko śpią pod gołym niebem. Listy oczekujących na wyjazd są bardzo długie i ludzie czekają tygodniami.
|
Strona główna.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Ostatnia aktualizacja 25.6.2004
© 2003-2004 e-mail outsider.tu@wp.pl
| |