|
|
| ARCHIWALNE DOKUMENTY
|
| | 1240 rok - dokument Świętopełka ks. gdańskiego dla kapelana Hermana.
|
| W Imię Świętej i Niepodzielnej Trójcy, amen. Zazwyczaj współczesne dzieje popadają w zapomnienie, jeśli nie były potwierdzone przez świadków i utrwalone na piśmie. Dlatego też my - Świętopełk, z Bożej łaski książę Pomorza, pragniemy, aby było wiadome wszystkim wiernym w Chrystusie tak przyszłym, jak tu obecnym mającym ujrzeć ten dokument, że wieś zwaną Ryczewo, położoną w diecezji słupskiej panu Hermanowi kapelanowi naszemu z prawem dziedziczenia za cenę dwóch koni sprzedaliśmy, jemu i jego następcom na wieczne posiadanie. Dodajemy również, że posiadacze wspomnianej wsi od wszelkich ciężarów na wieki całkowicie są wolni.
I aby ta transakcja utrzymała się w przyszłości trwała i niezmieniona, obecny dokument potwierdziliśmy przywieszeniem naszej pieczęci dla nadania mocy.
Działo się w Słupsku w święto Wcielenia Pańskiego 1240. Świadkami tego zaś są: Stefan - sędzia, Landa, Radzlavius, Weeh, Ortumus i wielu innych.
VI Kalendy kwietnia (27 marca).
| | 1269 rok - przywilej ks. gdańskiego Mściwoja dla cystersów bukowskich.
|
| W Imię Świętej i niepodzielnej Trójcy, amen. Mściwój, z Bożej łaski książę Pomorzan, do wszystkich, którzy niniejszy dokument oglądać będą na zawsze. Wypada, aby ogromne darowizny książąt dla zakonów i świątobliwych mężów były uwiecznione poprzez dokumenty i świadków po to, aby złośliwość podłych ludzi nie mąciła spokoju zakonników i podstępnie nie podważała prawdziwości darowizny.
Dlatego pragniemy, aby doszło do wiadomości wszystkich zarówno obecnych jak przyszłych, że my pod wpływem boskiego natchnienia na cześć Boga i błogosławionej Marii Dziewicy a także na prośbę umiłowanego pana naszego Fryderyka, opata z Bukowa, temu samemu klasztorowi, który najdroższy ojciec nasz, pan Świętopełk, świętej pamięci książę Pomorzan, dla zbawienia duszy swojej i naszej i pozostałych dzieci a zarazem dla pozyskania i szczęśliwego wyjednania zbawienia dusz swoich potomków założył, nadajemy wspaniałomyślnie dobra, posiadłości i wsie niżej spisane, mianowicie wsie Bobolin, Porzecze, PomieIowo, Boryszewo, Przystawy, Gorzyca, Dąbrowa i Karniszewice, ,jednocześnie i puste wsie, mianowicie Wicko, Pięćmiechowo, Glęźnowo, Bielkowo i inne puste wsie, które znajdują się pomiędzy granicami dóbr wymienionego klasztoru w Bukowie i wszystkie przynależności wspomnianych wsi i pustych wsi, to znaczy lasy Grabowo i Lystina i inne lasy, gaje, bagna, pastwiska, łąki, pola uprawne i nieuprawne, wody, potoki, stawy, jazy i młyny i wszystkie korzyści czerpane z ziemi i z wody, a także uzyskane ponad ziemią i wodą, które będą mogli bracia wspomnianego klasztoru i ich ludzie osiągnąć.
Dajemy też temu samemu klasztorowi jezioro Bukowo całkowicie razem z dobrami leżącymi pomiędzy samym jeziorem a słonym morzem, tak że od owej przystani, która zwie się brunne i jest na końcu wymienionego jeziora, ich granice sięgną aż do słonego morza i stąd aż do Nowej Rzeki a następnie do miejsca, które zwie się Lychow rozciągną się w linii prostej.
Wyraźnie tego chcemy, aby wszystko, co znajdzie się wewnątrz wspomnianych granic, było z pożytkiem dla wymienionego klasztoru.
Ponadto samą Nową Rzekę ze wszystkimi jej jazami całkowicie wspomnianemu klasztorowi przekazujemy z tą wolnością mianowicie, aby zarówno bracia samego klasztoru jak też ich ludzie z połowu śledzi i innych ryb nad wspomnianą Nową Rzeką według ustalonego zwyczaju nikomu, jak tylko samemu opatowi z jakiejś części, która ma być zwrócona lub dana czyli na zasadzie prawa, nie będą zmuszeni płacić, także innym ludziom, którzy na podstawie pozwolenia opata wokół wymienionej Nowej Rzeki będą z podobnego powodu przebywać, przyznajemy to samo, co ludziom klasztoru.
Zatwierdzamy ponadto wymienionemu klasztorowi i zezwalamy, aby wszyscy, którzy w granicach jego dóbr dla wspomnianego połowu śledzi czy też innych ryb nad brzegiem morza pozostaną, korzystali ze wspomnianej wolności i nikomu z jakiejś części należnej nie płacili, jak tylko opatowi, czyli zgodnie z prawem.
Oprócz tego opatowi i jego braciom zezwalamy, aby na rzece Grabowej i na innych swych rzekach mieli możliwość budowania młynów i jazów w celu łowienia ryb. Tę wolność dajemy samemu Kościołowi, aby jego ludzie, których w swoich dobrach osiedlą, byli wolni od wszelkiego ciężaru, budowania miast, stawiania mostów i ich naprawiania, od wszelkiego cła, od wszelkich wypraw wojennych, tak żeby wobec nikogo nie byli zobowiązani, jedynie wobec samego Boga i wymienionego klasztoru.
Ponadto wolność sądzenia, wszystkie mianowicie wyroki dotyczące głowy i członków dajemy opatowi i konwentowi wymienionego klasztoru. Także prawo brzegowe, które zwykle przywłaszczają sobie książęta ziemscy; jeśli na terenach wspomnianych braci wydarzy się katastrofa morska, do ich oceny i sądu, ilekroć się wydarzy, pozostanie.
Dajemy opatowi klasztoru już założonego prawo patronatu nad kościołem w Niemicy z czterema łanami, dziesięciną wspomnianej wsi Niemica, dziesięciną wsi Bartolin z wszelkim prawem, które im przysługuje.
Świadkami tej naszej darowizny są: najdroższy brat nasz pan Warcisław, książę Pomorzan, Christianus, kapelan w grodzie słupskim i Herman, kapelan w mieście przed wspomnianym grodem,Święca, podkomorzy, Maurycy Dirsekenitz, Piotr, czaszy, Pacozlaus Kenizon i jego brat Miritzlaus i wielu innych (świadków) wiary godnych.
Działo się to w roku Pańskim 1269. Aby zaś ta nasza darowizna przetrwała po wieczne czasy niezmieniona, na tym sporządzonym dokumencie przywiesiliśmy naszą pieczęć dla nadania mocy. Dano w Słupsku na ręce naszego notariusza pana Meinekonis w dniu znalezienia świętego i zbawiennego Krzyża Chrystusa (3 maja).
| | 1276 rok - przywilej Mściwoja II dla sołtysa Werciberga.
|
| 4 Maja 1276 Słupsk
W imię Pana Amen. Ponieważ wszyscy umieramy i jakby sprawiedliwie odchodzimy z tego świata, wszystkie wydarzenia pogrążą się w nicości i przepadną jakby nie istniały, chyba że zostaną powierzone pamięci świadków i pisarzy. Dlatego pragniemy, ażeby było wiadome tak współczesnym jak przyszłym, którzy ujrzą ten dokument, że my, Mściwój, z łaski Bożej książę Pomorza, Henrykowi zwanemu de Werciberg, sołtysowi naszego miasta Słupska, tamże obok kościoła Świętego Mikołaja nadajemy z dziedzicznym prawem posiadania młyn, który od dawna należał do nas i do naszych przodków, wraz z połową łanu od drogi powyżej wymienionego młyna, która prowadzi obok płynącej rzeki, której wodą są napędzane koła tego młyna, z uzupełnionym i dodanym warunkiem, że żaden młyn nie powinien być wybudowany powyżej lub poniżej, przez co mogłaby powstać przeszkoda dla wyżej wymienionego młyna.
Z samego zaś młyna i z połowy dodanego łanu będzie nam przekazywał ( Henryk de Werciberg ) ten czynsz corocznie, mianowicie jedną grzywnę srebra, dwanaście miar mąki pszennej, cztery miary mąki pszennej i to w określonym czasie, w którym zwykł oddawać młynarz. Ponadto jedynie dla nas będzie mełł bez zapłaty, dla nikogo innego, chyba że na własny użytek, jak to jest w powszechnym zwyczaju. I aby nie mogła powstać w przyszłości jakaś wątpliwość dla nas i dla naszych następców z powodu tej darowizny i mogącej powstać przeszkody dla wymienionego Henryka i jego dziedziców, ten dokument na świadectwo i na dowód umocniliśmy naszą pieczęcią.
Świadkami tej darowizny są: Święca-kasztelan słupski, Jakub-trybun, Wawrzyniec-łowczy, Czesław-podkomorzy, Pomorz-podstoli, Gotfryd-kleryk naszego dworu. Dane w grodzie Słupsk we Wniebowstąpienie Pana w roku 1276 (14 maja).
| | 1278 rok - przywilej ks. gdańskiego Mściwoja II dla dominikanów gdańskich.
|
| W imię Świętej Niepodzielnej Trójcy Amen. Ponieważ przeszłość nie przywraca wydarzeń minionych, chyba że zostały utrwalone głosem świadków, pismem czy wiarygodną pieczęcią, my, Mściwój, z Bożej łaski książę Pomorza, tak obecnym jak przyszłym, którzy ujrzą niniejsze pismo, postanowiliśmy wykazać godnie, że pobożnym mężom braciom Zakonu Dominikanów działającym dla zbawienia ludzkości, przed innymi duchownymi szczególnie starającym się o zbawienie naszej duszy, za zgodą i na prośbę brata Woyana dominikańskiego zakonu w Gdańsku nadajemy działkę w Słupsku pod kościół i pod zabudowę klasztoru wewnątrz miasta i grodu obok rzeki Słupi, gdziekolwiek wymieniony przeor zobaczy i wybierze. Czynimy to, ażeby chwała Boża i troska o zbawienie ludzi tamże i w okolicznych prowincjach nie zanikały, lecz bardziej wzrastały.
Dajemy im ponadto prawo do wolnego połowu ryb na wielkim morzu (Bałtyku) i we wszystkich rzekach i jeziorach należących do naszego księstwa dowolnymi narzędziami i dowolnym sposobem łowienia, a także łaskawie darujemy lasy na budowę i na drewno opałowe, aby na zawsze mieli w nich wolne prawo wyrębu, ile zechcą.
Działo się to w roku Narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa 1278 indykcji VII, epakty XXV, konkurenty VI w naszym grodzie Świecie. Obecni byli świadkowie: Przybysław-palatyn, Paweł-kasztelan tegoż grodu, Palimir-podkomorzy, Dalezy-podstoli, Jan Preportha-podczaszy, Herman i Teodoryk-plebani. Aby zaś ten dokument miał trwałą wartość, opatrzyliśmy go naszą pieczęcią, którą posługiwaliśmy się w tamtych czasach we wszystkich publicznych sprawach.
| | 1281 rok - przywilej Mściwoja II dla norbertanów z Białoboków.
|
| W Imię Świętej i Niepodzielnej Trójcy Amen. Mściwój, z Bożej łaski książę Pomorzan, pozdrawia w Panu wszystkich, do których dotrze ten dokument.
Pragniemy, aby było wiadome tak współczesnym jak przyszłym, że my, umiłowanym przez nas w Chrystusie przeorowi i braciom a także klasztorowi w Białobokach, przybyłym na naszą ziemię, nadajemy kościół Świętego Piotra Apostoła w Słupsku ze wszystkimi dziesięcinami i przynależnościami, które od dawna miał i teraz ma, to znaczy wieś Karsino wraz z ziemią i dziesięciną i wszelkim prawem, z dziesięcinami od pięciu wsi, które nazywają się: Łabuń, Stojęcino, Objazda, Bukowo i Żelaza, z dziesięciną z naszej ziemi uprawnej a także dziesięciną wszystkich naszych wasali przynależnych do tejże parafii.
Nadajemy im także kaplicę Najświętszej Marii (Panny) w grodzie z dziesięcinami z dwóch wsi, to znaczy Włynkowo i Strzelino i wszystkie kościoły, które będą wybudowane w tejże parafii. Nadajemy także wymienionym braciom miejsce na klasztor kościół Świętego Mikołaja z polami, rzeczkami, młynami, pastwiskami, łąkami, stawami obok leżącymi i cztery wsie, których nazwy są następujące: Wiklino i Widzino, Zurzino, Smolino, z lasami, łąkami, pastwiskami, ze stawami sąsiadującymi z granicami, które dla nich wyznaczyliśmy. Ponadto dajemy wspomnianym braciom prawo wolnego połowu ryb w jeziorze, które nazywa się Gardna, z jednym niewodem i z dwoma niewodami w jeziorze, które ma nazwę Łebsko i cztery wolne łodzie do połowu śledzi z połowem w słonym morzu i jednym jazem na rzece Słupi, gdzie wskażemy.
Dajemy ponadto dziesięcinę rybną, dziesiątą wiązkę śledzi, łopatki od naszych łowów oraz prawa sądownicze. Jeśli zaś zdarzy się później, że na terytorium słupskim rozwinie się miasto, wszystkie młyny, które mogą powstać na rzece Słupi i wewnątrz granic miasta, będzie miał wolne wymieniony kościół.
To wszystko ,o czym była mowa, nadajemy na założenie wspomnianego klasztoru z prawami wjazdu i przejazdu poniższymi i powyższymi, z wodami, rzeczkami, lasami, łąkami, pastwiskami, stawami, wolne od wszelkich podatków, danin i służb na wieczne posiadanie, tak mianowicie, że ci, którzy zechcą ze swojej ziemi udać się do nich i przyłączyć do braci, będą wolni od wszelkiego cła i danin, służąc tylko Bogu i Kościołowi.
Aby więc to wszystko miało moc wiecznej trwałości, ten dokument sporządzony potem ręką urzędnika nakazaliśmy opatrzyć naszą pieczęcią.
Dane w roku Pańskim 1281.
| | 1288 rok - przywilej księcia Mściwoja II dla klasztoru norbertanek w Słupsku.
|
| W Imię Pana Amen Na pamiątkę [dla] przyszłych spisuje się wydarzenia minione, ponieważ te, które dokonują się w czasie, nikną wraz z czasem, jeżeli nie utrwalą ich świadkowie, albo nie umocni pamięć. Niech będzie wiadome tym wszystkim wiernym obecnie żyjącym i przyszłym, którzy ujrzą niniejszy dokument, że my Mściwoj, z Bożej łaski książę Pomorza, pierworodny [syn] znakomitego księcia, świętej pamięci Świętopełka, za zgodą i wolą pana i władcy, znakomitego księcia całej Wielkopolski Przemysława, który wtedy był przy tym obecny, zatwierdziliśmy nasze poprzednie nadania na zbawienie dusz naszych rodziców i naszej [duszy] na rzecz pana opata i braci klasztoru Św. Piotra, apostoła w Białymboku oraz kościoła zakonu norbertanek w Słupsku. Nadania te obejmują: kościół św. Piotra, kaplicę grodową Marii Panny [w Słupsku] i kościół św. Stanisława w Gardnie [Wielkiej], wraz ze wszystkimi dziesięcinami i dochodami, które [te kościoły] od dawna posiadały i obecnie posiadają. Ponadto potwierdzamy, że nadaliśmy poniżej zapisane włości, położone w kasztelanii słupskiej, pospolicie zwane: Biatkowo [wieś zaginiona], Ryczewo, Redzikowo, Sidzino, Wiklino, Widzino, Niewierowo z jazem, Gołęcino i Mislinewo [wieś zaginiona] wraz z ich granicami od dawna ustalonymi, tak jak rozciągają się wzdłuż i wszerz, ze wszystkimi pożytkami, jakie obecnie znajdują się w nich albo później mogą się znaleźć lub jakie teraz są widoczne albo uwidocznią się w przyszłości, z polami uprawnymi i nieuprawnymi, z łąkami, pastwiskami, lasami, gajami, wodami, rzekami, strumykami, młynami, stawami, łowiskami, bagnami, borami, barciami, z polowaniami na wszelkie zwierzęta lub bobry; także wszelki rodzaj metali: rudy żelaza, miedzi czy też źródła bądź żyły solne i cokolwiek znajduje się w ziemi lub ponad ziemią albo w wodach prawem dziedziczonym na wieczne posiadanie [nadaliśmy]. W związku z tym [obecnie] uwalniamy mieszkańców wyżej wymienionych wsi od podatków lub opłat, wynikających z prawa polskiego względnie niemieckiego, które ich obecnie obowiązują lub które mogłyby powstać w przyszłości. Znosimy więc następujące ciężary na rzecz grodu słupskiego: Opole, przewód, opłatę wołu i krowy, garniec miodu, [daninę] pszennej mąki, narzaz, stróże, powóz, podworowe, mostne, opłatę zboża, poradlne od tego, co zowią stanowriik albo stróżewy [to samo, co stan] [...] i dalej uwalniamy ich] od udziału w wyprawie wojennej z tym wyjątkiem, że gdyby nieprzyjaciele usiłowali wtargnąć do ziemi, to powinni biec razem z innymi naszymi ludźmi ku jej obronie i umacniać gród słupski, jeśli to będzie konieczne.
Zaznaczamy również, że [mieszkańcy wspomnianych wsi] nie muszą odpowiadać przed żadnym sędzią, wojewodą czy kasztelanem i że nie mogą być przez kogokolwiek powoływani do grodu-- podlegają oni jedynie urzędnikom klasztoru, względnie gdy zostali wezwani przed nasze oblicze pismem z naszą pieczęcią. Stwierdzamy, że nadaliśmy całe sądownictwo w sprawach głównych i pospolitych, z następującymi postanowieniami: jeżeli przez kogoś spośród poddanych klasztoru popełnione będzie zabójstwo, poddani [z całego opola], oraz ich dziedzice, przyjmą na siebie opłatę grzywny po wieczne czasy - jeżeli jednak sprawca będzie obcy [w obrębie ich Opola] lub któryś z nich na obcym terenie, grzywna będzie płatna po połowie [przez rodzinne opole zabójcy i przez opole, w którym zbrodni dokonano]. Przyzwalamy również, aby [sędziowie klasztoru] wymierzali sprawiedliwość przy pomocy: żelaza, pojedynku, który kij nazywają i próby wody. Uwalniamy więc owe włości wraz z ich mieszkańcami od wszystkich rodzajów robocizny i powinności bez względu na ich nazwę.
Ponadto stwierdzamy, że nadaliśmy klasztorowi prawo do łowienia ryb trzema niewodami, jednym w jeziorze Gardno, a dwoma w jeziorze Łebsko, z uwolnieniem odłowu od daniny.
Aby zaś ta nasza darowizna była utrzymana wiecznie i bez, dajemy niniejsze pismo wzmocnione naszą pieczęcią i pieczęcią księcia wielkopolskiego [Przemysława II]. Dodatkowo darowujemy [klasztorowi] młyn położony między kościołem Sw. Mikołaja [w Słupsku], a Biatkowem, ze wszystkimi jego pożytkami i dochodami.
Dane w dniu św. Bartłomieja apostoła [24 VIII] roku Pańskiego dwuchsetnego osiemdziesiątego ósmego.
Świadkami zaś tych czynności są: komes Święcą, wojewoda słupski, Wawrzyniec [Święcą], kasztelan słupski, Czesław wojski, Pomórz podstoli, Paweł podczaszy i inni wielce wiarygodni.
| | 1310 rok - akt relokacji Słupska.
|
| Niech wszyscy, których uwadze przekazuje się treść tego dokumentu wiedzą, że my, Waldemar i Jan, z Bożej łaski margrabiowie brandenburscy, Łużyc i Gorzowa, dla powiększenia miasta Słupska, aby rozwijało się i stało się miastem, szczerze pragnąc, aby wzrastało, daliśmy dwieście łanów w ten sposób nadanych, mianowicie sto na ziemie uprawne, pięćdziesiąt na grunty, które zwą się wortland i pięćdziesiąt łanów przeznaczonych na zawsze na pastwiska, łąki i na drewno.
Ponadto obiecujemy, że jak tylko wspomniane miasto zostanie umocnione wałami, odtąd wszyscy jego mieszkańcy przez najbliższych dziesięć lat będą korzystać zupełnie z pełnej wolności, tak że w tym czasie od dawania wszelkiej daniny całkowicie będą wolni, po upływie zaś wspomnianych lat wymienieni obywatele będą nam dawać i przekazywać to, do czego słusznie będą zobowiązani. Również ci sami obywatele dzięki naszemu przywilejowi będą mogli, zawsze posługiwać się i cieszyć prawem lubeckim i taką samą miarą.
Ponadto ogłaszamy, że zacnym mężom Detbernowi i Janowi, jego synowi z Sierakowa a także Janowi z Darżewa, przekazaliśmy i teraz przekazujemy wójtostwo czyli sądownictwo tego miasta, jakkolwiek by się ono nazywało, także ich dziedzicom na wieczne posiadanie, w ten sposób, że dochód stąd przypadający powinien być dzielony na trzy części, z których jedna część nam, druga sędziom a trzecia przypadnie miastu.
Dajemy także wymienionym mężom z Sierakowa i Darżewa, wszelką wolność budowy młynów we wspomnianym mieście. Po ich całkowitym wybudowaniu z każdego ich koła jeden łaszt najlepszej mąki pszennej i słodu sprawiedliwie, według tego, jak uzyskają od tego rodzaju kół (dzierżawę) zwaną pacht będą dawać i przekazywać każdego roku pełniej.
Również wszyscy obywatele tego miasta i każdy z osobna odtąd i na zawsze będą mogli płynąć łodzią od miasta Słupska z biegiem rzeki aż do słonego morza (Bałtyku) całkiem bez płacenia cła. Z tej samej wolności będą korzystać przy powrocie. Oni także sześć miar śledzi, które zwą się bordinghe, ponadto połowy śledzi bez podatku na zawsze na swój użytek zatrzymają. Zaś żadne jazy, które powszechnie nazywają się were na wspomnianej rzece Słupi aż do wymienionego słonego morza nie mogą być budowane w jakikolwiek sposób, aby z tego nie powstała jakaś przeszkoda dla wspomnianych obywateli.
Aby zaś te nasze działania zgodne z prawem przetrwały na wieki niezmienione, obecny dokument o tym ogłoszony, przeciągnięty naszymi pieczęciami dla nadania mocy, przekazaliśmy wspomnianym obywatelom na wyraźne świadectwo tych rzeczy.
Świadkami tego są nasi zaufani Borchard komes z Lędowa, Ludolf i Hasso, seniorzy z Wedlów, Piotr z Nowego, Henryk i Henning ze Szczeglina, Egbert Romel i Sloteko, nasz kapelan i protonotariusz wraz z wieloma innymi (świadkami) godnymi wiary.
Działo się i dano w Krępcewie w roku Pańskim 1310 w przeddzień narodzenia Błogosławionej Marii Dziewicy. (9 wrzesień)
| | 1313 rok - potwierdzenie relokacji Słupska.
|
| W imię Pana, amen. Aby działania ludzkie z upływem czasu nie uległy zapomnieniu zwykle zawierza się je, przezornie i rzetelnie, pamięci przyszłych pokoleń jako świadectwa prawych ludzi i dokumenty.
Dlatego my, Waldemar i Jan, z Bożej łaski margrabiowie z Brandenburgii i Łużyc, wszystkim wiernym w Chrystusie, którzy niniejsze pismo oglądać będą czy też usłyszą (o nim), chcemy, ażeby było wiadomo, że skoro tylko my i nasi przodkowie miasto Słupsk zacnym mężom Detbernowi z Sierakowe i Janowi, jego synowi, a także Janowi z Darżewa, w celu zarządzania przekazaliśmy, wtedy temu miastu i mieszczanom, czyli obywatelom tamże przebywającym, wszystkim, tak obecnym jak przyszłym, daliśmy niżej spisane darowizny ogólne i pojedyncze zwane szczegółowymi, z całym sądem, sądownictwem, użytkowaniem, z pełną i całkowitą własnością, również z wolnością, aby na wieczne czasy bezpiecznie posiadali, które to teraz, jak i wtedy przekazaliśmy, (przekazujemy) w tym dokumencie do zatwierdzenia, aby je odnowić.
Najpierw więc dwieście łanów, z których sto przeznaczy się na uprawę roli, pięćdziesiąt na grunty zwane powszechnie wordelant i pięćdziesiąt na lasy i pastwiska daliśmy samemu miastu. Podobnie daliśmy jego obywatelom sześćdziesiąt łanów położonych wzdłuż rzeki Słupi w lesie Łosino dla wyrębu drewna zwanego powszechnie heynholt i czterdzieści łanów szczególnie na budulec i pastwiska gdziekolwiek sami obywatele będą mogli je nabyć poprzez kupno. Te mianowicie łany w liczbie trzystu wspomnianemu miastu i jego obywatelom z wszelkim sądem, sądownictwem, użytkowaniem, pełną i całkowitą wolnością i własnością daliśmy, aby mieli na wieki, jak zostało wyżej przedstawione.
Zezwoliliśmy ponadto wymienionym obywatelom, aby we wspomnianym mieście i w poszczególnych własnościach tego miasta mieli prawo lubeckie, na podstawie którego to prawa ci sami obywatele wraz z wójtem wszelkie jakiekolwiek występki i sprawy sądowe będą rozstrzygali.
Oprócz tego daliśmy temu miastu i jego obywatelom rzekę Słupię, nazwaną tak od nazwy miasta. Po obu (jej) brzegach, wyżej i niżej, całkowicie nigdy żaden człowiek poprzez młyny czy też zapory zwane powszechnie were nie może czynić przeszkód, ani też żaden jaz, który mógłby zaszkodzić miastu, nie może być zbudowany.
Podobnie po jednej i drugiej stronie wspomnianej rzeki Słupi nad ziemią, od samego miasta Słupska aż do słonego morza (Bałtyku) daliśmy i dajemy wolne przejście, które powszechnie nazywa się een treyleganc, szerokie mianowicie na pięć drągów czy prętów mierniczych, pod tym warunkiem jednak, że jeśli wyniknie jakiś spór albo kłótnia, tak że przypadkiem wspomniani obywatele lub ich słudzy będą się sprzeczać nad tym przejściem tę sprzeczkę wójt i mieszczanie wspomnianego miasta koniecznie rozstrzygną.
Ponadto darowaliśmy i darujemy wspomnianym obywatelom sześć łodzi zwanych berdige na wspomnianym słonym morzu, aby mieli do połowów i na każdy inny użytek całkiem wolno.
Aby zaś nie mogła w przyszłości powstać jakakolwiek wątpliwość co do tej darowizny uczynionej przez nas zgodnie z prawem, sporządzony powyżej dokument zwieńczyliśmy naszą pieczęcią dla nadania mocy, na którym także my, wymieniony margrabia Jan, nie będziemy odwlekać przyłożenia naszej pieczęci, kiedy osiągniemy tak zwany wiek sprawny.
Świadkami tego faktu są nasi zaufani Droyseko, Ludol z Wedlów, Egbert Romel, Piotr z Nowego, rycerze, Slotheko, protonotariusz naszej kurii wraz z wieloma innymi godnymi wiary.
Działo się i dano w Spandau, w roku Pańskim 1313, w dniu Oczyszczenia Błogosławionej Marii. (2 luty)
| | 1325 rok - przywilej Warcisława IV dla dominikanów słupskich.
|
| W imię Pana, amen. Warcisław, z Bożej łaski książę Słowian, Kaszubów i Pomorzan, wszystkim wiernym w Chrystusie poznającym ten dokument wieczne zbawienie w Panu.
Na pamiątkę poniżej opisanego faktu i dla głębszego rozpatrzenia jego prawdy, na podstawie przedłożonego pisma potwierdzamy i chcemy, ażeby było powszechnie wiadomo obecnym i przyszłym pokoleniom, że z powodu nagrody w postaci życia wiecznego i w trosce o zbawienie naszej duszy, aby kult boski poprzez świątobliwych mężów bardziej się szerzył i ze względu na pamięć naszych przodków i poprzedników pobożniej przejawiał się w służbie Bożej poprzez opata i braci zakonu dominikanów w naszym mieście Słupsku, im samym na podstawie polecenia i specjalnego zezwolenia przyznaliśmy, daliśmy i dajemy pełne upoważnienie w tym dokumencie, ażeby przestrzeń czy też miejsce położone w obrębie granic i otoczenie klasztoru zbudowanego i utrzymanego we wspomnianym mieście a obecnie na podstawie pozwolenia naszych rajców tam przebywających zachowane, ze wszystkimi pożytkami, przywilejami i wolnością na wieki bez jakiejkolwiek przeszkody bezpiecznie posiadali. Szczególnie zaś ustęp wychodzący poza wały, jeśliby z czasem został zniszczony przez pożar albo w inny sposób, aby bez żadnego sprzeciwu mogli (go) naprawić, odbudować i na dawnym miejscu postawić. Ale nie w tych (miejscach), które we wspomnianym klasztorze zostały zabudowane, czy też zdarzy się zabudować wewnątrz wspomnianych granic w przyszłości z pożytkiem wymienionych braci i zgromadzenia.
Nie chcemy, aby wymienionym braciom w jakikolwiek sposób przeszkadzano, miejsce, o którym wyżej mowa, ze wszystkim, przebywającym w nim tym właśnie braciom dla zgromadzenia na wieki dajemy i obecnym pismem łaskawie zatwierdzamy.
Aby więc nasza darowizna i to zatwierdzenie przetrwały wolne od wszelkiego oskarżenia i bezpieczne, obecny dokument, umocniony przeciągnięciem naszej pieczęci przekazaliśmy wspomnianym braciom jako świadectwo tego, o czym była mowa, w obecności Piotra kanclerza z Nowego, Piotra Puttkamera, Henninga de Heidenbrake, Wojsława naszych rycerzy, Warcisława, Adama i Abrahama, jego brata, giermków, świadków specjalnie do tego wezwanych.
Dano w Słupsku na ręce magistra Herborda, notariusza naszej kurii, w roku Pańskim 1325, w ósmym dniu przed Idami listopada. (6 listopad)
| | 1329 rok - oddanie Słupska w zastaw Krzyżakom przez Ottona I i Barnima III.
|
| My, Otton i Barnim z Bożej łaski książęta Słowian, Kaszubów i Pomorzan, opiekunowie sławnych książąt, synów świętej pamięci księcia Warcisława, potwierdzamy obecnym wyraźnie, że od zacnych i świątobliwych mężów, brata Wernera de Orzela, wielkiego mistrza i braci Domu Niemieckiego pożyczyliśmy sześć tysięcy grzywien czystego srebra miary lubeckiej, za zwrócenie których zobowiązaliśmy się zgodnie z prawem i namysłem dać w zastaw mistrzowi, zakonowi i braciom gród i miasto Słupsk i całe terytorium należące do niego wraz z poszczególnymi użytkami i wszystkimi przynależnościami odnoszącymi się do (dochodów) książąt lub panów, feudałów, lenników, z prawami, przywilejami i zwyczajami, na podstawie przepisów i warunków, na jakich wspomniany gród i miasto posiadamy od bardzo dawna.
Oczywiście to poręczenie począwszy od nadchodzącej Wielkanocy na dwanaście lat mistrz i bracia zatrzymają zgodnie z przedstawionymi uprzednio warunkami. Jeśli tylko przed upływem dwunastu lat chcielibyśmy wymienione dobra dane w zastaw przejąć, będziemy mogli prawnie (to uczynić) w ten sposób, że mistrzowi, braciom i zakonowi należne pieniądze oddamy z powrotem w Słupsku. I nie powinna być przez nich stawiana jakaś przeszkoda, tak aby nam, starającym się o te dobra, zwrócono je na tych samych warunkach.
Jeśli zaś po upływie dwunastu lat wspomniane dobra przez nas i naszych krewnych nie zostałyby spłacone, wtedy na mocy obecnej umowy mistrz i bracia dodadzą nam cztery tysiące grzywien srebra wspomnianej miary w Kołobrzegu lub w Trzebiatowie wraz z obopólną gwarancją naszą i ich, tak, że cała suma tego kontraktu powiększy się do dziesięciu tysięcy grzywien srebra miary lubeckiej; następnie zaś gród, miasto i terytorium słupskie pozostaną na mocy prawa własności na zawsze przy mistrzu, braciach i zakonie. Od tej chwili i na zawsze my i nasi dziedzice zrzekniemy się prawa wykupu.
Ponadto samym braciom tylko do stu grzywien srebra miary lubeckiej wolno będzie w grodzie słupskim wydać na budowę. Do tego będą mogli bracia na tym terytorium urządzić allodium składające się z trzydziestu łanów, nie więcej i postawić na nim wspólne budynki, ale nie baszty lub wieże. Wszelkie wydatki na założenie allodium i sto grzywien wyłożonych na gród, które będą mogły być wykazane w czasie spłaty dzierżawy, zwrócimy braciom i zakonowi. Zabiorą oni ze sobą na własność ruchomości, a inne (nieruchomości) pozostawią na miejscu.
Poza tym mieszkańcy ziemi słupskiej, rycerze, feudałowie, chłopi i mieszczanie będą bez krzywdy korzystać z praw i przywilejów, które będą mogli przekonywująco wykazać.
Ponadto jeśliby jakieś dobra, które mają być zabrane z posiadłości przed czasem dania w zastaw, były nie zamieszkałe, bracia i zakon będą mogli prawnie przed upływem tego czasu zachować je dla siebie i na swój użytek.
Oprócz tego z wymienionych sześciu tysięcy grzywien cztery tysiące grzywien przejdzie na pana Henninga de Heydebrake, pozostałe dwa tysiące grzywien zastrzegamy sobie dla siebie i dla naszych krewnych. Wreszcie dla większego zabezpieczenia wszystkich wymienionych wyżej warunków sprawimy zgodnie, że gdy nasi podopieczni dojdą do pełnoletniości i pełnej świadomości, wyrażą prawomocną i pożądaną zgodę na obecne zarządzenie, dzięki czemu my sami poczujemy się swobodni i wolni od tej ustalonej umowy.
Dla nadania większej powagi i dla zabezpieczenia tego zobowiązania i tej umowy zostały przywieszone nasze pieczęcie. Świadkami są czcigodni mężowie Paridam de Wachholt, Siffridus Lude, Henningus de Heydebrake rycerze, Jan de Svanebeke kanonik szczeciński i wielu innych wiary godnych.
Działo się i dano w Malborku w roku Pańskim 1329 w środę przed niedzielą, kiedy się śpiewa "Niech mi będzie do Boga", indykcji XII. (1 marca 1329)
| | 1348 rok - potwierdzenie praw Słupska przez Bogusława, Barnima IV iWarcisława V.
|
| My, Bogusław Barnim i Warcisław, z Bożej łaski książęta Szczecina, Słowian, Kaszubów Pomorzan, książęta Rugii na wieczną rzeczy pamiątkę oznajmiamy wszystkim i każdemu z osobna, którzy mają otrzymać ten dokument, że rozważywszy i wziąwszy pod uwagę różne ciężary zobowiązań [ponoszone] przez naszych wiernych i umiłowanych rycerzy i wasali żyjących na ziemi słupskiej a także przez naszych wiernych rajców i całą społeczność naszego miasta Słupska, którzy również życzliwie dla nas, samotnie wykazali się wielką gorliwością i uczciwością w odzyskaniu i wykupieniu wspomnianej ziemi i miasta od mistrza i braci zakonu Świętej Marii Domu Niemieckiego, dlatego my wraz z naszymi dziedzicami tym naszym wiernym wasalom czy rycerzom, wymienionym rajcom i całej społeczności, ich dziedzicom i następcom przyznajemy wszelkie prawa, własności i przywileje, które oni od naszych poprzedników i od nas posiadają i mają, aby w ten sam sposób posiadali na wieki, jak ich rodzice i poprzednicy je posiadali i mieli.
Jeśli jednak uległyby zapomnieniu przez nas lub naszych dziedziców wspomniane ciężary zobowiązań, co oby nie miało miejsca, i wymienieni byliby gnębieni bezprawiem lub uciskiem, wtedy tymże wymienionym rycerzom, wasalom, rajcom i całej społeczności naszego miasta Słupska zezwalamy na zawarcie przymierza i równocześnie trwałego zjednoczenia, które zostaną potwierdzone dokumentem i pieczęciami, aby i bez jakiegokolwiek naszego sprzeciwu lub naszych dziedziców przeciwstawili się niesprawiedliwej przemocy krzywdzicieli jak również uciskowi, tak długo, aż w pełni zachowają swoje sądownictwo, prawa, przywileje i własności.
Ponadto, gdyby wyżej wymienieni w tym swoim przymierzu i zjednoczeniu własnymi siłami nie byli w stanie albo nie mogli przeciwstawić się swoim krzywdzicielom, wtedy wymienieni rycerze, wasale wraz ze wszystkimi mieszkańcami wspomnianej ziemi, także rajcy i cała społeczność miasta Słupska, swobodnie i z godnością, bez jakiegokolwiek naszego lub naszych dziedziców oskarżenia, będą mogli wybrać księcia lub pana, którego będą woleć, a który zechce i będzie chciał rządzić nimi według ich praw i przywilejów. Pod jego panowaniem tak długo pozostaną, aż przyjaznymi i życzliwymi działaniami pozyskamy ich z powrotem.
Aby zaś to, o czym była mowa, przez kogokolwiek nie mogło być obalone lub podważone, obecny dokument zwieńczyliśmy dla umocnienia naszymi pieczęciami, mianowicie Bogusława i Warcisława, książąt szczecińskich.
Świadkami tego są umiłowani i wierni nasi radcy Henning de Pansyn, Konrad de Massow - rycerze, Henryk de Wolde, Tonius Manteuffel, Nevelingus Purdele-nasz marszałek, Hincze Colner, Ludolf Plocze, Piotr, (syn) Borysława, Zygfryd Lude z Baszewicz, Mikołaj Troye i wielu innych (świadków) godnych wiary.
Dano i zdziałano w Darłowie w roku Pańskim 1348 w dniu chwalebnej dziewicy Krystyny (24 lipiec).
| | 1524 rok - list Jana Amandusa o jego pobycie w Słupsku.
|
| Gdy tam (do Słupska) przybyłem, dowiedziałem się, że cała gmina (wyznaniowa) jednomyślnie się sprzysięgła i odebrała Radzie wszystkie dobra kościelne i szpitalne oraz dobra należące do miasta, których liczba jest bardzo wielka, i ustanowiła Radę Dwudziestu Czterech. Jest ona zwierzchnikiem gminy we wszystkich sprawach i ma się troszczyć o jej dobra, budynki i inne posiadłości. Z tych Dwudziestu Czterech wybrali oni dwóch podskarbich, którzy mają ściągać dochody z zastrzeżonych dzierżaw, pięciu mistrzów budowlanych, którzy naprawiają znowu port, miejskie mury i baszty, a oprócz tego zwierzchników kościołów i szpitali; a (starej) Radzie pozostawili jedynie sądownictwo, tak, jak to się stało we wszystkich miastach pomorskich. Jak jednak się tym Słupszczanom powiedzie, to jedynie Pan Bóg może wiedzieć, bo ja obawiam się, że ich wielka kara Boża spotka, ponieważ wszystkie miasta tego kraju przyjęły Ewangelię (luteranizm), tylko ten lud nie chce jej przyjąć.
Ponieważ przybyłem tu pierwszy i bracia dowiedzieli się o moim przyjeździe, odwiedzili mnie i prosili, żebym im na drugi dzień głosił Słowo Boże. Więc wykładałem im je w pierwszą niedzielę adwentu przed południem i po południu znowu. Wówczas doszło do tak gwałtownego poróżnienia i niezgody w gminie, tak że można w tym widzieć jawne dzieło diabła. Rada zażądała od Dwudziestu Czterech, aby zatroszczyli się o to, żebym u nich pozostał; tego też życzyli sobie najprzedniejsi gminy. Gdy się o tym dowiedział pan Sas (?) i jego żona, powstał taki morderczy wrzask nade mną i wszystkimi luteranami, że nie można było go uciszyć. Mnie chciano po prostu zabić. Lecz temu sprzeciwili się moi współwyznawcy gotowi za mnie położyć życie. Prosili mnie też, żebym im w domu Pismo Święte wykładał, gdyż mają bardzo głodne dusze, i pozostawili mi do rozporządzenia jeden duży dom. Lecz gdy im w nim głosiłem kazanie, tumult stawał się coraz większy i rzesze wiernych powiększały się tak, że dom nie mógł pomieścić ludu. A gdy wygłaszałem czwarte kazanie w tym domu i lud nie mógł się w nim pomieścić, przenieśli mnie z powrotem do kościoła, gdzie prawiłem kazanie na chórze. Wtedy jednak znów powstało wielkie zbiegowisko, ponieważ tamci zbiegli się w gromadę przed drzwiami kościoła i powyciągali broń z pochew. Cała Rada przybiegła, by pomóc chrześcijanom (luteranom). Że się wszyscy wzajemnie nie pomordowali był to bardzo wielki cud boski, ponieważ natarli na siebie jak wściekłe lwy. Na drugi dzień po godzinie dwunastej przyszedł jeden z burmistrzów z czterema radnymi oraz wszystkimi współwyznawcami i znowu słuchali Słowa Bożego głoszonego przeze mnie. Wtedy niewierni (katolicy) wszczęli rozruchy i uradzili, jakby mnie i wszystkich, którzy byli w kościele napaść i zabić. Jednak Bóg sprawił, że niektórzy bracia dowiedzieli się o tym i przygotowali się; obstawili drzwi kościoła i zapewnili sobie dostęp do dzwonów, by dzwonić na trwogę. Gdy tamci dowiedzieli się, że ich spisek się wydał, zaniechali go. Wieczorem znowu zebrali się w gromadę i chcieli mnie zabić, jeżeli nie opuszczę miasta. (...)
W wypadku, gdybym nie mógł tutaj przetrwać przez zimę, wtedy chcę się udać do Sławna, dokąd chcą bracia mnie polecić. (...) Lecz również diabeł nie próżnuje i sprawia przez swoich tyle przykrości i sprzeciwów, że trudno mi o tym wszystkim pisać. Ubiegłej nocy, w dniu Święta Młodzieniaszków (28 grudnia) chcieli mnie w moim łóżku podczas snu zamordować. Lecz Pan pomógł mi w sposób jawny. Rzucali do pokoju, gdzie spałem przez okno szklane wielkie kamienie. Jedna wielka cegła upadła między moją głowę, a głowę żony tak blisko, że nie było więcej niż jak na jeden palec odległości. Lecz ja uciekłem wraz z żoną nago, aż przybyli ludzie. Z Bożą pomocą chcę przez tę zimę walczyć z diabłem, niech Bóg użyczy do tego swojej łaski. Pozdrawiam was wszystkich razem, droga wam wszystkim siostra, moja żona Elżbieta. Duch Jezusa Chrystusa niech Was wszystkich utrzymuje na swej drodze.
Słupsk, czwartek po Bożym Narodzeniu 1524. Wasz brat Johann Amandi.
|
Strona główna.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Ostatnia aktualizacja 17.02.2006
© 2003-2006 e-mail outsider.tu@wp.pl
| |