|
|
| 8-9 marzec 2002 roku - wycieczka piesza
|
| | Po ostatniej udanej wyprawie zapaliliśmy się z Pasztetem i w tym tygodniu także sobie nie odpuściliśmy.
| | Dzień I - 8 km
|
| |
Ze Słupska wyjeżdżamy peugotem o 16.40 i przez Jezierzyce, Główczyce i Wicko docieramy do Łeby, czyli na start naszej wycieczki, która ma na celu przejście jeziora Łebsko. Po zostawieniu auta na prywatnej posesji o 17.50 wyruszamy w drogę wyasfaltowanym, czerwonym szlakiem, który prowadzi zalesioną mierzeją między Bałtykiem, a jeziorem Łebsko - bynajmniej na początku. Po chwili wkraczamy do Słowińskiego Parku Narodowego (18.02), a zaraz potem do wsi Rąbka (18.17), w której wchodzimy na 6-cio metrowej wysokości wieżę widokową, by w szarówce obejrzeć w całej krasie Łebsko, nad którego brzegiem wieża ta stoi. Po paru minutach idziemy dalej, aż docieramy do wyrzutni rakietowej z lat czterdziestych XX wieku (19.10), gdzie Niemcy prowadzili badania nad swoją „cudowną bronią”. Wcześniej z prawej mijamy bunkier. Niebo dziś jest bardzo zagwieżdżone, ale nie ma na nim księżyca, który oświetlałby nam drogę. Korzystając z latarki idziemy dalej, aż docieramy na Górę Łącką w okolicy, której rozbijamy namiot (20.00) w nieprawdopodobnym miejscu w towarzystwie wysoko wznoszących się ruchomych wydm. Na dobranoc wypijamy winko i gramy w karty. Temperatura w nocy: na zewnątrz 3,1°C, a w namiocie 6,5°C.
| | Dzień II - 53 km
|
|  Nasz „goły” namiot (tropik zerwał w nocy wiatr) w towarzystwie wysokich wydm
| 7.25 | Góra Łącka | 0 km |
| 8.50 | Góra ... | 6 km |
| 10.40 | Wydmy Czołpińskie | 11 km |
| 11.59 | parking pod latarnią | 15 km |
| 12.28 | SPN | 20 km |
| 13.57 | Kluki - skansen | 23 km |
| 17.16 | Izbica | 36 km |
| 18.17 | Gać | 39 km |
| 19.41 | Żarnowska | 47 km |
| 21.28 | Łeba - auto | 53 km |
Wcześnie wychodzimy na szlak, który prowadzi nas przez ruchome piaski. Po drodze oglądamy ciekawe formy wydm, a w między czasie znaleźliśmy cały pocisk moździerzowy z okresu drugiej wojny światowej oraz wiele innych w kawałkach. Po zejściu na dość szeroką plażę maszerujemy na zachód kierując się do Czołpina. Po drodze z wysokiej wydmy obserwujemy okolice, a u jej podnóża robimy sobie przystanek. Po zejściu z plaży nasza droga wiedzie przez wydmy, a do tego towarzyszy nam deszcz i wiatr. Błotnistą ścieżką docieramy do parkingu pod latarnią morską w Czołpinie. Tu robimy sobie przerwę, a deszcz przestaje padać. Wzdłuż kanałów wodnych ruszamy dalej przez Łokciowe do Kluk. Stąd zakazanym szlakiem, rozrytą przez  dziki drogę idziemy w dzicz. W między czasie robimy sobie przystanek na obiad, który spożywamy na drzewie ściętym przez bobra. Dalej przez błota docieramy na most na rzece  Pasztet podczas obiadu na drzewie ściętym przez bobra Pustynce. Zaraz potem gubimy szlak i niepotrzebnie maszerujemy dodatkowe 5 km. Po przejściach docieramy do Izbicy, w której już nic nie dostrzegamy. Odtąd czujemy zmęczenie, a trzeba iść dalej. Wymęczył nas wiatr na plaży, który wiał nam w twarz i te kilka kilometrów przez błota. Po odpoczynku idziemy do Gaci i w szarówce wkraczamy do lasu, który ciągnie się sporo kilometrów. Ogarniają nas ciemności, a więc wspomagamy się latarką dopóki nie wyczerpią się baterie. Po dotarciu do wsi Żarnowska robimy sobie odpoczynek, bo Pasztet jest ledwo żywy. Mimo wszystko ruszamy dalej na ostatnie 6 km drogi, ale już ulicą. Późnym wieczorem docieramy do auta. Nogi nas bolą, bo w końcu przeszliśmy 53 km - najwięcej w życiu w jeden dzień. Wyprawa ta to wielogodzinne przejście (15 h) i to w dość trudnych warunkach, przy niewielu atrakcjach architektonicznych.
|
Strona główna.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Ostatnia aktualizacja 1.3.2004
© 2003-2004 e-mail outsider.tu@wp.pl
| |